Przedział literacki

Książki, które warto przeczytać…

Karol Trammer
„Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej”

Wielkie reformy, miliardy z Unii na zrównoważony rozwój, rekordy prędkości pociągów i ilości pasażerów, a tymczasem polskimi kolejami w III RP wciąż jeździ mniej ludzi niż w PRL-u, a najnowsze tabory mają problem z osiągnięciem czasu przejazdów sprzed wojny. Co się stało, że jest tak dobrze, skoro jest tak źle?

To nie tylko efekt propagandy kolejnych ministrów, dyrektorów i prezesów spółek kolejowych, ale również skutek celowej polityki polskich rządów, niezależnie od opcji politycznej. Polscy decydenci – wbrew światowym trendom i eksperckiej wiedzy – przyjęli sobie za cel likwidację „nierentownej” infrastruktury, odbierając całym miastom i miasteczkom ich „okno na świat”.

Czy zapaść polskiej kolei była niemożliwa do uniknięcia? Karol Trammer nie tylko opisuje kto i jak likwidował polską kolej, ale również wskazuje na polityczne mechanizmy, które sprawiły, że stała się możliwa ta piękna katastrofa polskiego kolejnictwa, a także całkiem naoczne katastrofy jak w Szczekocinach, na stacji Baby, czy w Korzybiu.

Piotr Rachwalski, były szef Kolei Dolnośląskich:

Fascynująca opowieść o tym, że kolej u nas jest jak w Europie, tylko odwrotnie. Tam obowiązuje hasło TIRY NA TORY, u nas (rozbierane na złom) TORY NA TIRY. Tam buduje się nowe linie dużych prędkości, u nas przez ostatnie 30 lat PKP nie zbudowały ani jednej nowej linii, za to zlikwidowano więcej kilometrów linii kolejowych niż wybudowano nowych dróg i autostrad. Na zachodzie kupuje się nowy tabor w setkach sztuk, a nasz narodowy przewoźnik przez trzy dekady kupił… 60 pociągów i zezłomował kilka tysięcy wagonów. Tam bije się rekordy prędkości, u nas po wydaniu miliardów na modernizację linii cieszymy się, jeśli czas przejazdu zbliży się do przedwojennego z ery parowozów. Kolej oddana została różnej maści „bankomatom” albo „kulejarzom”, dla których transport kolejowy to obciach i z pasażerów wystarczy Pani Dotacja, bo inni to kłopot. Ta książka to elementarz wiedzy o tym, jak nie należy robić kolei dla ludzi.

Książka dostępna w księgarniach:

ZnakMatrasChodnik LiterackiPaskarzFlow BooksniePrzeczytaneProfit24InbookPWN

Olga Gitkiewicz
„Nie zdążę”

Można streścić tę książkę za pomocą liczb:
Prawie 14 milionów ludzi w Polsce jest wykluczonych komunikacyjnie.
Średni wiek polskich wagonów to 25 lat.
Do więcej niż 20% sołectw nie dociera żaden transport publiczny.
W 1989 roku polską koleją podróżowało miliard pasażerów rocznie. Dziś – o 700 milionów mniej.

Można też spróbować w taki sposób:
Halina nie ma prawa jazdy, więc rzadko wychodzi z domu.
Grażyna jechała pociągiem, który się palił.
Mieszkańcy Raszówki ukradli pociąg prezydentowi Lubina.
W Łubkach bus nie przyjechał, bo kierowca musiał obejrzeć mecz.

Bilans tej książki: 21 miesięcy. 34 000 km pociągiem. 3 400 km samochodem osobowym. 3 100 km na piechotę. 2 200 km busem.

W 1989 roku Polska zaciągnęła hamulec awaryjny i wysiadła z pociągu. Potem zaczęła zwijać tory. Parę lat później odstawiła Autosany H9 na zakrzaczony placyk za dworcem PKS. Ludziom powiedziała: radźcie sobie sami.

Gdyby Maria Antonina żyła w Polsce w pierwszej dekadzie XXI wieku, doradziłaby: „Nie mają transportu publicznego? Niech jeżdżą samochodami”.

Witamy w centrum Europy. Tu trzynaście milionów Polaków ma wszędzie daleko.

„Nie zdążę” – nowa książka Olgi Gitkiewicz, której debiut „Nie hańbi” zdobył nominacje do Nagrody Literackiej „NIKE”, nagrody za najlepszy reportaż literacki im. Ryszarda Kapuścińskiego i nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej.

„Nie zdążę” – reportaże z przystanku i z dworca, z chodnika i z pobocza.

Książka dostępna w księgarniach:

ZnakMatrasChodnik LiterackiPaskarzFlow BooksniePrzeczytaneProfit24InbookPWN

R E K L A M A